PZ wywalczyło lepsze warunki, ale pacjenci nic nie zyskali na proteście

Porozumienie Zielonogórskie wywalczyło lepsze warunki niż pierwotnie proponowano, będzie to dodatkowy koszt dla NFZ. Szacunki ministerstwa, że mimo wzrostu stawki kapitacyjnej nakłady na POZ nie wzrosną, nie są prawdziwe - ocenia prezes Fundacji Watch Health Care Krzysztof Łanda.



Po wielogodzinnych negocjacjach przedstawiciele resortu zdrowia i lekarze rodzinni z PZ zawarli w środę porozumienie. Zamknięte od 2 stycznia gabinety zostały otwarte, choć nie będzie dodatkowych nakładów finansowych na podstawową opiekę zdrowotną. Ustalono jednak, że wzrośnie wyjściowa roczna stawka za pacjenta ze 136,80 zł do ponad 140 zł.

- Porozumienie Zielonogórskie sporo rzeczy dla siebie uzyskało, nie tylko więcej pieniędzy. Przede wszystkim to, że nie będzie można jednostronnie zmieniać umów z NFZ. Odnieśli sukces jako branżowa grupa reprezentująca lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej - powiedział Łanda. Według niego szacunki ministerstwa, że mimo wzrostu stawki kapitacyjnej ogólna pula na POZ nie wzrośnie, nie są prawdziwe. - Myślę, że łącznie będzie to kosztowało więcej - powiedział.

W opinii eksperta wielkim przegranym tego sporu jest minister zdrowia. - Po pierwsze, z wielu twardych punktów musiał się wycofać, a po drugie szopka medialna, którą zrobił, czarny PR, metody zastraszania, których używał, spełzły na niczym - powiedział.

Według niego to premier Ewa Kopacz postawiła ministrowi ultimatum - jeśli chce pozostać na stanowisku, to do czasu 100 dni po expose musi z tym problemem coś zrobić.

Łanda uważa, że na proteście nic nie zyskali pacjenci. - Ci, którzy potrzebują dostępu do lekarza POZ i mieli kłopoty w ostatnich dniach, oczywiście zyskali, bo mogą wreszcie iść do lekarza. Jeżeli jednak chodzi o ogólny obraz systemu zdrowia, to nic się nie zmieniło. Pakiet kolejkowy i onkologiczny niczego nie załatwiają. Żeby zmniejszyć kolejki trzeba albo zmniejszyć zakres gwarancji, ograniczyć koszyk, albo trzeba dodać pieniędzy do systemu - podkreślił.

Jego zdaniem jeśli sytuacja pacjentów onkologicznych poprawi się nagle kosztem pacjentów z innymi chorobami, będzie to niezgodne z konstytucją i niesprawiedliwe.

Pytany, jakie koszty spowodowało zamknięcie gabinetów lekarzy rodzinnych powiedział, że w ciągu tych kliku dni obciążenie lekarzy w szpitalnych oddziałach ratunkowych było większe. - Mam nadzieję, że zgodnie z obietnicami, minister to sfinansuje - powiedział ekspert.

W związku z brakiem porozumienia resortu zdrowia z PZ ws. kontraktów na 2015 r., kilkanaście procent lekarzy po 1 stycznia nie otworzyło swoich przychodni i gabinetów. Punktami spornymi były m.in. nowe obowiązki lekarzy rodzinnych związane z wejściem w życie pakietu onkologicznego oraz sposób finansowania POZ. W środę wszystkie gabinety zostały otwarte.


autor/ źródło: PAP


Zobacz też

 Przeczytaj dodatkowo




PPOZ podziela pogląd OZZL w sprawie "pakietu kolejkowego"


Na stronie internetowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy opublikowany został list Porozumienia Pracodawców Ochrony Zdrowia skierowany…



Środki odstraszające komary mogą zaburzać działanie…

Lekarze rodzinni przeciwko planowi Arłukowicza

Hormon odpowiedzialny za cukrzycę?

OZZL: SPZOZ może podpisać z lekarzem umowę cywilnoprawną…

Lekarz nie odpowiada za off-label, tylko za błąd…

Wrocław: zmarła pacjentka z tzw. świńską grypą

Kontraktowy skandal w ochronie zdrowia? Wiceminister…

Dla NFZ tzw. deklaracja wiary nie może być podstawą…

Sąd przyznał 25 tys. zł za odmowę leczenia nowotworu…