Fundamentalne zmiany w finansowaniu POZ?

Z początkiem nowego roku minister zdrowia chce wprowadzić fundamentalne zmiany w finansowaniu opieki nad pacjentami w ramach podstawowej opieki zdrowotnej. A może tylko straszy?



Podstawą rozliczeń pozostanie, co prawda, stawka kapitacyjna, ale zniknąć mają dodatkowe pieniądze za pacjentów z cukrzycą, chorobami układu krążenia oraz sezonowe dodatki dla tych lekarzy, do których zgłaszało się wiele osób ze stanami zapalnymi układu oddechowego.

W ostatnich miesiącach spór między MZ a lekarzami narastał. Głównie wokół pakietów kolejkowego i onkologicznego, które – zdaniem medyków i ekspertów – nie mają zapewnionego wystarczającego finansowania, a wiele kwestii organizacyjnych pozostaje jeszcze nieokreślonych. Co prawda, lekarze doczekali się dwóch ważnych projektów rozporządzeń, m.in. w sprawie karty pacjenta onkologicznego, ale dokumenty te – zamiast rozwiewać wątpliwości – wzbudziły nowe.

Lekarze nie tylko krytykowali sam pakiet, przy którego przygotowaniu zignorowano ich głos w konsultacjach, ale też namawiali wręcz do bojkotu organizowanych przez MZ szkoleń związanych z onkologią, twierdząc, że są słabe merytorycznie i nie mają sensu, póki wszystkie przepisy dotyczące pakietu nie będą znane. Nie zgadzali się też na zabranie im pieniędzy za pacjentów, którzy prawdopodobnie wyemigrowali lub z innych powodów nie są w systemie ubezpieczeniowym.

Niewykluczone, że ta krytyka i opór dodatkowo zmobilizowały MZ do działań. Resort wyliczył dla każdej praktyki i każdej przychodni szereg wskaźników, w tym m.in. odsetek pacjentów z tzw. czerwonym światłem, których uprawnienia są wątpliwe, a część z nich nie korzysta z żadnych świadczeń i prawdopodobnie mieszka za granicą. Takich osób jest ok. 2,7 mln i NFZ płaci za nie POZ 262 mln zł rocznie. U rekordzistów tacy pacjenci stanowią nawet 25 proc. zapisanych do praktyki.

Urzędnicy wyliczyli także korzyści wynikające z podwyższonych stawek na leczenie osób z cukrzycą, chorobami układu krążenia oraz sezonowymi chorobami układu oddechowego. To posłużyło im do wysnucia hipotez, że dodatkowe stawki są nadużywane w rozliczeniach z NFZ, a nawet ich istnienie powoduje kolejki i brak dostępu do świadczeń dla innych pacjentów. Bartosz Arłukowicz stwierdził, że lekarze, chcąc dostać wyższe stawki, w pierwszej kolejności przyjmują pacjentów, za których mają trzykrotność stawki kapitacyjnej. Następne, w wybranych miesiącach (w sumie sześciu w roku), są osoby liczone z tzw. katarkowym  – tu, by dostać wyższe stawki, jedna czwarta wizyt musi być zarejestrowana właśnie z powodu chorób sezonowych. Zatem  – jak twierdzi minister – z jednej strony część miejsc jest zablokowana, z drugiej może być nieopłacalne przyjęcie większej liczby chorych, żeby „katarowi” nie spadli poniżej 25 proc. Lekarzom „w odsianiu” pacjentów pomagać mają  rejestratorki. Mnie akurat ta teoria nie przekonuje, ponieważ najpierw wyznaczany jest termin wizyty, a dopiero potem lekarze pytają o nazwisko i wtedy są w stanie sprawdzić, czy pacjent choruje przewlekle.

Jakie znaczenie mają te wyższe stawki? W przeliczeniu na przychody POZ tylko 45 proc. stanowią te za opiekę świadczoną osobom korzystającym wyłącznie z kapitacji bazowej, co odpowiada 55 proc. pacjentów). Z ok. 5,2 mld zł na POZ mniej niż połowa (2,3 mld zł) wynika z podstawowej składki, czyli 96 zł.

Widać jednak duże różnice regionalne, których nie da się uzasadnić epidemiologią ani strukturą demograficzną. Średnio cukrzyce i choroby serca ma 13 proc. zapisanych w POZ, ale w Warmińsko–Mazurskiem jest to tylko 10 proc., a rekordzista – województwo lubuskie ma takich osób aż 16 proc. U niektórych świadczeniodawców nawet 70–80 proc. pacjentów rozlicza się jako chorych na cukrzycę lub tzw. kardiologicznych.

Bartosz Arłukowicz twierdzi, że lekarze potrafią rozliczyć świadczenia w cenie zbliżonej do komercyjnych świadczeń (koszt jednej wizyty osoby z cukrzycą to nawet 48 zł,  a np. przy „katarkowym” są w stanie rozliczyć wizytę za 100 zł i więcej (MZ wyliczyło to, m.in. na podstawie kapitacji na 1 pacjenta, liczby pacjentów oraz liczby wizyt). Dlatego stawka kapitacyjna ma być jedna dla wszystkich pacjentów, niezależnie od tego, na co chorują. Pozostawione zostaną przeliczniki związane z wiekiem oraz wprowadzone nowe – wynikające z liczby zlecanych badań.

Więcej: Medexpress.pl


autor/ źródło: Aleksandra Kurowska/Medexpress


Zobacz też

 Przeczytaj dodatkowo




Połowa trzylatków i 90 proc. nastolatków w Polsce ma próchnicę. Nieleczona może prowadzić do szeregu ciężkich chorób


Siedmiu na 10 Polaków ma próchnicę. Wśród nastolatków odsetek ten jest znacznie większy i sięga 90 proc. Sprzyjają temu takie błędy,…



Prof. Wciórka: w kraju pracuje 15 proc. osób ze…

Sejm zajmie się tzw. pakietem kolejkowym

Będzie więcej patomorfologów?

Czy i w jakiej formie wydawanać pacjentowi oryginały…

Lekarz rodzinny nie tylko nie powinien, ale i nie…

Resort zdrowia chce zmienić zasady finansowania POZ

Polscy pacjenci niewiele wiedzą o chorobach nowotworowych

Innowacyjność w polskiej ochronie zdrowa na poziomie…

NRL: w Trybunale sprawa rozporządzenia o ogólnych…