PPOZ krytycznie o pakiecie antykolejkowym

Polskiej ochronie zdrowia potrzebna jest gruntowna, dobrze przemyślana i wdrażana zmiana systemowa. Nie chodzi tu o zmianę punktową - tak propozycje zawarte w tzw. pakiecie antykolejkowym ministra Bartosza Arłukowicza określa Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia (PPOZ).



W czwartek (17 kwietnia) podczas konferencji prasowej lekarze z PPOZ przedstawili swoje uwagi do projektu zmian ustawy zdrowotnej i projektów rozporządzeń związanych z tzw. pakietem antykolejkowym i onkologicznym.

Zdaniem lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej wielokierunkowo zakrojone zmiany zaproponowane przez ministra Arłukowicza są niemożliwe do zrealizowania, ponieważ w przedstawionym projekcie brakuje kluczowych rozwiązań dotyczących finansowania nowych zadań, pozyskania kadr do ich realizacji oraz standardów postępowania nie tylko w przypadku pacjentów z zieloną kartą.

W ich ocenie punktowa zmiana, jaką są obecne propozycje MZ, może tylko pogłębić istniejący chaos i doprowadzić do pogorszenia sytuacji w innych specjalnościach medycznych. Wobec faktu, że zapowiadane rozwiązania budzą wśród chorych uzasadnione lęki, a także rozbudzają oczekiwania, PPOZ apeluje do premiera i ministra zdrowia, by przygotowali pacjentów do zapowiadanych zmian.

PPOZ zmiany te ocenia krytycznie. - Założenia pakietu antykolejkowego i onkologicznego wymagają wielu poprawek. Co do onkologii, założenia są jak najbardziej słuszne - są to pacjenci, którzy nie mogą czekać. Ale jest to ponownie tylko medycyna naprawcza, nadal brakuje profilaktyki onkologicznej, wręcz obowiązkowej dla walki z nowotworami! - mówi Bożena Janicka, prezes PPOZ.

Zwraca uwagę, że aby możliwa była zmiana systemu leczenia, potrzebne jest określenie finansowania takiego przyspieszonego trybu diagnostyczno-terapeutycznego. - Musimy wiedzieć, skąd minister zamierza sfinansować zakładane cele i kto w systemie zdrowia za nie zapłaci - podkreśla Janicka.

Lekarze rodzinni twierdzą, że obserwują w swoich gabinetach niepokojący wzrost liczby pacjentów, którzy uważają, że mogą mieć problemy onkologiczne i już obecnie domagają się założenia im tzw. zielonej karty.

- Nikt ich nie poinformował, że to dopiero projekt, który być może wejdzie w życie od 2015 r. A przecież te osoby powinny być przede wszystkim objęte profilaktyką - wyjaśnia Andrzej Masiakowski z PPOZ.

- W projekcie zapisano, że lekarz POZ wydając kartę onkologiczną, czyli zieloną kartę, będzie podlegał weryfikacji i karze, jeśli diagnoza w dalszym leczeniu się nie potwierdzi - zwraca uwagę Bożena Janicka i dodaje, że może to doprowadzić do sytuacji, w której lekarz będzie obawiał się wypełnić zieloną kartę, a tym samym przeoczy nowotwór, który - zwłaszcza we wczesnej fazie - może nie dawać żadnych objawów.

- Zachowanie czujności onkologicznej przez lekarza wiąże się także z czasem poświęconym na poradę, czego minister nie wziął pod uwagę - mówi Janicka.


autor/ źródło: RR/Rynek Zdrowia


Zobacz też

 Przeczytaj dodatkowo




Film o profesorze Relidze wyróżniony na festiwalu w Gdyni


Nagroda dziennikarzy akredytowanych przy 39. Festiwalu Filmowym w Gdyni przypadła filmowi "Bogowie" w reżyserii Łukasza Palkowskiego. Rolę…



OZZL krytykuje resort zdrowia za sposób refundowania…

Połowa kobiet ze stwierdzonym rakiem szyjki macicy…

Czy można zniszczyć oryginał dokumentacji medycznej?

Redakcja

Kurczy się lista ''deklaracji wiary''. To efekt nagonki na lekarzy?

Deklarację podpisało początkowo 2282 lekarzy i studentów uczelni medycznych. Wydawało się, że podpisów będzie przybywać. Jest jednak odwortnie - ubywa ich. Obecnie pod deklaracją widnieje 2279 podpisów - informuje Dziennik Zachodni.…
Dziennik Zachodni
Prasa

Polska liderem w zakresie polityki antyalkoholowej

Wykaz nielegalnych substancji psychoaktywnych będzie…

OZZL domaga się uregulowania kwestii dyżurów rezydentów

Późna ciąża to dłuższe życie

Rezydenci nie chcą wracać do klauzul, tylko eliminować