OZZL skarży się na sposób traktowania rezydentów

Lekarze rezydenci są zmuszani do pracy niezgodnie z prawem, np. są zatrudniani na kontrakty dyżurowe, gdzie pracują sami i ponoszą pełną odpowiedzialność za swoje ewentualne błędy - przekonuje OZZL. W czwartek (25 września) w tej sprawie odbyło się spotkanie w resorcie zdrowia.



- Spotkaliśmy się z dyrektorem departamentu nauki i szkolnictwa Ministerstwa Zdrowia i skarżyliśmy się na sposób traktowania lekarzy rezydentów. Lekarze ci są w trakcie szkolenia specjalizacyjnego, a są traktowani w niewłaściwy sposób, często zmuszani są do pracy niezgodnej z prawem, są wykorzystywani w szpitalach - mówił przewodniczący OZZL Krzysztof Bukiel podczas briefingu po spotkaniu.

Jak podkreślił, szpitale korzystając z tego, że rezydenci są opłacani przez resort zdrowia, wykorzystują ich. - Rezydenci są kierowani do pracy tam, gdzie nie powinni pracować. Są także wykorzystywani i zatrudniani na kontrakty dyżurowe, a nie powinni ich mieć, gdyż często nie są w pełni kompetentni - dodał. Wyjaśnił, że warunki takiego kontraktu przewidują zwykle pełną odpowiedzialność lekarza rezydenta za jego ewentualne błędy. 

Zaznaczył, że "nie chodzi tylko o narażanie lekarzy na odpowiedzialność, ale o narażanie pacjentów, ponieważ trafiają do lekarzy, którzy dopiero zaczynają uczyć się fachu, a odgrywają rolę specjalistów". Bukiel przypomniał, że lekarz rezydent powinien wykonywać wiele czynności medycznych wyłącznie pod nadzorem specjalisty. 

Pełnomocnik zarządu krajowego OZZL ds. rezydentów Dorota Mazurek poinformowała, że wpływa coraz więcej zgłoszeń od lekarzy rezydentów o zatrudnianiu ich niezgodnie z prawem.

- Dotyczy to np. lekarzy w trakcie rezydentury z anestezjologii, którzy sami znieczulają pacjentów i dyżurują sami na kontraktach - mówiła i dodała, że pracują oni wówczas poza prawem. Przypomniała, że był już "wyrok sądowy skazujący lekarza rezydenta anestezjologii na kilka miesięcy więzienia w zawieszeniu, ponieważ pracował sam na dyżurze i podał leki, a pracował de facto bez uprawnień". 

- Lekarze rezydenci często zgadzają się na taką pracę pod przymusem, ponieważ mają do stracenia miejsce specjalizacyjne, albo w ogóle miejsce pracy w danym szpitalu. Zgadzają się na pracę na kontraktach, które zakładają samodzielność i pełną odpowiedzialność - mówiła Mazurek. 

Podkreśliła, że kolejny problem to pieniądze na szkolenie lekarzy, które często wydawane są przez szpitale nie na szkolenie specjalizacyjne, ale do łatania dziury budżetowej w danej placówce. - Znaleźliśmy pewne porozumienie z dyrektor departamentu w ministerstwie. Poprosiliśmy, aby resort przypomniał dyrektorom szpitali, co oznacza rezydentura i że nie mogą łamać prawa - poinformowała Mazurek. 

Do czasu nadania depeszy PAP nie udało się uzyskać stanowiska resortu zdrowia. Rezydentura to jeden ze sposobów zdobycia specjalizacji przez lekarza. Jest przyznawana i finansowana przez Ministerstwo Zdrowia


autor/ źródło: PAP


Zobacz też

 Przeczytaj dodatkowo




W Polsce jest możliwa terapia z wykorzystaniem marihuany


Ministerstwo Zdrowia resort zapewnia, iż w Polsce możliwy jest dostęp do terapii z wykorzystaniem leków na bazie marihuany.



OZZL zapowiada: 15 maja pikieta lekarzy przed MZ

Sejm przyjął poprawki Senatu do ustawy o zawodach…

List Unii Uzdrowisk Polskich do prezesa NFZ

Opole: nabór kandydatów na stanowisko dyrektora…

Dyrektywa transgraniczna owocuje nowymi urzędnikami

Będą zmiany w ustawie o konsultantach medycznych

24-godzinna pomoc prawna dla lekarzy w ramach składki

Seria do infuzji wycofana. O który lek chodzi?

Anafilaksja jest najcięższym rodzajem alergii. Może…