Łódź: "superbakteria" zabiła pacjenta

Pacjent Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala im. dr Wł. Biegańskiego w Łodzi zmarł w wyniku zakażenia szczepem lekoopornej bakterii New Delhi.



W szpitalu  przebywa obecnie drugi chory, u którego również wykryto zakażenie tym szczepem lekoopornej bakterii - podaje Dziennik Łódzki.

Chodzi o bakterię Klebsiella pneumoniae CPE - NDM, potocznie nazywaną New Delhi. To szczep oporny na karbapenemy, czyli grupę antybiotyków tzw. ostatniej szansy, stosowanych w zakażeniach opornych na inne antybiotyki.

Drugi pacjent u którego stwierdzono bakterie  po leczeniu zapalenia płuc został przeniesiony do kliniki kardiologii z powodu zaburzeń rytmu serca.

Lekarze podejrzewają jednak, że kolejne przypadki zakażeń tym szczepem bakterii są tylko kwestią czasu. Jak wskazują, nadużywanie antybiotyków jest dużym problemem w naszym kraju i to ono odpowiada za narastanie lekooporności drobnoustrojów.

New Delhi to potoczna nazwa Klebsiella pneumoniae - pałeczki zapalenia płuc, należącej do grupy bakterii jelitowych. Odpowiada za groźne dla życia zapalenie płuc, zapalenie układu moczowego, pokarmowego, opon mózgowo-rdzeniowych i wielu innych chorób. Zapalenia nią wywołane mogą prowadzić do sepsy. Jest oporna na działanie większości antybiotyków. Jest szczególnie groźna dla osób osłabionych.

Przypomnijmy, że pięć lat temu sanepid odnotował 103 przypadki zakażenia New Delhi w Polsce, trzy lata temu niecałe pięćset. Rok temu liczba ta sięgnęła już 2404 przypadków. Do końca tego roku liczba zakażeń może dojść do trzech tysięcy.

Liczba zakażeń New Delhi rośnie w geometrycznym tempie. - Musimy po pierwsze dobrze rejestrować pacjentów, podejmować procedury, by ich zabezpieczyć. Muszą być też absolutnie jednakowe standardy postępowania z pacjentami - nosicielami tych dramatycznie niebezpiecznych bakterii - powiedział na konferencji prasowej podczas niedawnego (9 października 2018 r.) ogólnopolskiego spotkania epidemiologów w Starych Jabłonkach główny inspektor sanitarny kraju dr Jarosław Pinkas.

Pierwszy przypadek New Delhi w Polsce zanotowano w Warszawie w 2011 roku. Wkrótce potem duża liczba chorych pojawiła się w Poznaniu. Obecnie najwięcej przypadków zakażonych tą bakterią notuje się na Mazowszu, Podlasiu oraz na Warmii i Mazurach.

Niektóre środowiska lekarskie postulują, by w bazach danych oznaczać pacjentów z bakterią New Delhi. W rozmowie z PAP podczas wspomnianej konferencji prof. Katarzyna Dierżanowska-Fangrat, konsultant krajowy w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej powiedziała, że informacja powinna być przez pacjenta podana w wywiadzie, nie powinna być ukrywana. Cześć pacjentów obawia się jednak informować o fakcie nosicielstwa bakterii, aby nie pozbawiło ich to dostępu lub utrudniło dostęp do świadczeń medycznych.


autor/ źródło: Dziennik Łódzki, RZ/Rynek Zdrowia


Zobacz też

 Przeczytaj dodatkowo




Długie kolejki i brak dostępu do niektórych leków to główne problemy służby zdrowia. Politycy nie mają pomysłu na ich rozwiązanie


Coraz większe kolejki do specjalistów oraz brak innowacyjnych leków i technologii to największe problemy polskiej ochrony zdrowia. Dodatkowe…



Śledztwo dot. Mengele włączone do śledztwa ws.…

Kujawsko-Pomorskie: Jak długo będziesz czekał do…

NIA wyjaśnia kwestię łączenia funkcji w farmacji…

Prawo do wykonywania zawodu dla pielęgniarek po ukończeniu…

Problemy ze wzrokiem dotyczą nawet 25 proc. dzieci.…

Redakcja

Występowanie, leczenie i prewencja wtórna zawałów serca w Polsce

iestety, duże nakłady na leczenie interwencyjne w fazie ostrej są tracone w perspektywie długoterminowej z uwagi na wysoką śmiertelność pacjentów w ciągu roku (sięga 20 proc.) i kolejnych lat od wystąpienia zawału. Po trzech latach wynosi ona już…
MSX/Rynek Zdrowia
Prasa

Przełom w leczeniu szpiczaka. Terapia o nowym mechanizmie…

Kody i numery zamiast nazwisk pacjentów

Zdaniem brytyjskich naukowców alzheimerem można…