Homeopaci odpowiadają na zarzuty NIL

- Nie wiem, skąd NIL czerpie swoją wiedzę o homeopatii – mówi nam Tomasz Kokoszczyński, prezes Polskiego Towarzystwa Homeopatycznego. W związku z burzą wokół zapowiedzi uruchomienia studiów homeopatycznych pytamy go m.in. o potwierdzoną skuteczność homeopatii.



Tomasz Borysiuk: Burzę w środowisku lekarskim wywołało uruchomienie na Śląskim Uniwersytecie Medycznym studiów podyplomowych na kierunku homeopatia w medycynie niekonwencjonalnej. Czym dla  pana, jako prezesa Polskiego Towarzystwa Homeopatycznego, jest homeopatia i jej nauczanie?

Tomasz Kokoszczyński: Prawdziwa homeopatia otwiera przed nami zupełnie nową perspektywę podejścia do zdrowia. Potocznie zdrowie utożsamiamy z leczeniem. Jednak coraz więcej osób choruje przewlekle w coraz młodszym wieku. Przyjmuje się coraz więcej leków, a to raczej nie świadczy o dobrym zdrowiu. Człowiek zdrowy ma sprawną samoregulację, która nie musi być wyręczana przez leki chemiczne. I taki model zdrowia może promować dobrze zastosowana homeopatia.

Według Naczelnej Izby Lekarskiej przydatność studiów podyplomowych poświęconych homeopatii jest zerowa.

Nie wiem, skąd NIL czerpie swoją wiedzę o homeopatii. W ostatnich latach PTH organizowało międzynarodowe konferencje jej poświęcone. Mimo zaproszeń nikt z Naczelnej Izby Lekarskiej na nich się nie pojawił, chociażby z czystej ciekawości. Zanim się coś skrytykuje, to czy nie warto się z tym głębiej zapoznać? Może okazałoby się, że lekarze, którym zarzuca się skuteczne stosowanie placebo, dodatkowo homeopatią mogą stymulować u swoich pacjentów samozdrowienie? Tak, iż nie muszą oni intensywnie korzystać z niosącego liczne, w tym również śmiertelne, skutki uboczne leczenia farmakologicznego. Czy w obecnej dobie polifarmacji, jeśli nie polipragmazji, nie warto się nad tym pochylić? Czy należy ignorować liczne głosy pacjentów, którzy byli wręcz zaskoczeni skutecznością homeopatii?

Jakie ma pan dowody na kliniczną skuteczność leków homeopatycznych?

Spójrzmy na największą, słynną metaanalizę poświęconą homeopatii opublikowaną w 2005 r. w czasopiśmie „Lancet”, gdzie w komentarzu odredakcyjnym mogliśmy przeczytać, że to koniec homeopatii, że homeopatia to placebo. Homeopatom po długich staraniach udało się uzyskać surowe wyniki tej metaanalizy i wykonać jej reanalizę. I co się okazało? Aby uzyskać tak niekorzystne dla homeopatii wyniki, badacze z pisma „Lancet” podjęli 8 subiektywnych wyborów, których nie dokonuje się w takich publikacjach. Zamiast oficjalnie wybranych 110 badań zarówno dla homeopatii, jak i medycyny konwencjonalnej w rzeczywistości doprowadzono do porównania zaledwie 8 i 6. Obiektywna analiza porównawcza? W końcu szalę przeważył negatywny wynik badania zdrowych biegaczy. Wyniki badania okazały się negatywne zarówno dla medycyny konwencjonalnej, jak i homeopatii, bo nie było czego leczyć. Do metaanalizy włączono jednak tylko te negatywne dla homeopatii. Dlaczego tak? Czy tak wygląda rzetelna nauka, o którą nam chodzi? Paradoksalnie nawet tak zniekształcona metaanaliza wykazuje, że homeopatia jest medycyną opartą na dowodach dla choroby najczęściej występującej w praktyce ogólnej. Wynika to jasno z rzetelnej lektury. Przy takiej nagonce na homeopatię, z jaką mamy do czynienia, w zasadzie nie ma obecnie możliwości prowadzenia dużych badań, do których potrzeba, oprócz niebagatelnych środków, chętnych lekarzy czy większych ośrodków. Czy służy to pacjentom?

Skoro homeopatia leczy, dlaczego lekarze nie zalecają pacjentom zażywania leków homeopatycznych, tylko przepisują leki chemiczne?

Rzecz sprowadza się w istocie do preferowanego przez medycynę konwencjonalną modelu biomedycznego, w którym człowiek jest tylko biomaszyną mimo całej troski okazywanej przez lekarzy. W modelu tym preferuje się leczenie i nie ma tu praktycznie miejsca na zdrowienie oraz usprawnianie samoregulacji. Lekarze nie są uczeni szacunku dla procesu samozdrowienia i nie potrafią go należycie ocenić. Nie promuje się przy tym otwartości na dyskusję. Na przykład komu pozwoli się choćby rozważyć, czy tzw. pogorszenie homeopatyczne może być impulsem dla organizmu? Wbrew pozorom nauka wcale homeopatii nie wyklucza, ale kto by chciał o tym rozmawiać? Patrząc z drugiej strony, mamy wiele potwierdzonych chemicznych środków do obniżania temperatury, ale gdzie są badania wykazujące sensowność nagminności takiego postępowania? Prosta logika podpowiada, że jeżeli gorączka została wypracowana przez organizm na drodze ewolucji, to dla dobra chorego niekoniecznie należy z nią tak zaciekle walczyć, jak to ma często miejsce. Może z korzyścią dla pacjentów należy i na to spojrzeć z homeopatycznego punktu widzenia i wspólnie promować wartość wewnętrznego samozdrowienia? Obecny model zdrowia traktuje człowieka jako układ biologiczny. A może humanizm jest tak samo głęboko uzasadniony i to właśnie homeopatia może pomóc odkrywać mechanizm powiązania ciała i ducha wpisany w naturę świata?


autor/ źródło: PTH/ T. Borysiuk, Medexpress


Zobacz też

 Przeczytaj dodatkowo




Neumann: w czwartek pakiet onkologiczny i kolejkowy na Komitecie Stałym RM


W czwartek (29 maja) w planie Komitetu Stałego Rady Ministrów są prace nad projektami ustaw w ramach pakietu onkologicznego oraz kolejkowego…



Redakcja

Za mało pielęgniarek w szpitalach i zakładach opiekuńczych

Akcja Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych  „Ostatni Dyżur” zakończyła kampanię społeczną informującą o skutkach niedoboru białego personelu. Petycję o natychmiastowe przystąpienie do działań, które mają temu przeciwdziałać,…
dziennikpolski24.pl
Prasa

W katowickiej prokuraturze już powołano specjalny…

"Nawet dobre pomysły obecnego ministra mogą nie…

Komputery przegrywają z lekarzami przy stawianiu…

Pakiety kolejkowy i onkologiczny podpisane przez prezydenta

W ocenie Premier Kopacz rządowy program in vitro…

Wrocław: infekcja wirusowa u dzieci - mają problemy…

ZIP: zdecydowanie więcej pomyłek niż wyłudzeń

Choroba genetyczna powoduje podwyższony poziom cholesterolu…